dotychczas jeszcze nie zaznał. W jego duchu świeciło Światło, a jego silne chcenie rozżarzyło i wzmocniło wielkie dary, które otrzymał. Nie trwało długo a Szaweł, teraz już jako Paweł, zwiastował Słowo Moje i odpierał ataki faryzeuszy ich własną bronią. W szkołach Damaszku wybuchły gwałtowne spory, a nienawiść Żydów zwracała się teraz przede wszystkim przeciwko Pawłowi. Pawła jednak wypełniał duch i prawie niczego nie zauważał. UP??YN????A NOC i pół następnego dnia.
grzbiecie zaniósł ją w złotej łodzi ku ziemi, na której leżała pięść ciemnej mocy. I znowu było z nią to jasne jak słońce dziecko. Potem łagodnie zaszumiał pustynny wiatr. Stała przed bramami białozłotego miasta. Nad nim płonęło Światło jaśniejsze od światła słonecznego, a z niego spoglądała biała twarz. »To ja, Is-ma-el, cię prowadzę!« rzekły usta. I Maria Magdalena ujrzała błyszczący szereg białych komnat, kołyszące się na wietrze palmowe ogrody i złote sale. Przed
strachu, ale nikt z nich nie chciał po sobie niczego dać znać. W swych wnętrzach bronili się przed siłą owego ciśnienia, którego nie pojmowali, a pomimo tego wyraźnie odczuwali. Nad dowódcą oddziału zgromadziła się potężna siła promieniowania. Szaweł walczył jednak jak lew przeciwko przekonaniu swego ducha, który pragnął go obudzić. Bał się momentu, którego nie można było uniknąć i chciał oddalić go jak najbardziej było to tylko możliwe. Opanował go gniew, ponieważ czuł
Jezusa, i przychodzę do ciebie w Jego imieniu, byś odzyskał wzrok oraz aby napełnił cię Duch Święty,« odrzekł Ananiasz i położył jemu ręce na głowę i na oczy. Szaweł padł na kolana, a z oczu oślepionych przez Światło spływały jemu po policzkach łzy. Czuł, jakby z jego ducha spadały liczne zasłony. Pełen siły wstał prosząc, aby wolno jemu było przebywać w kręgu uczniów Moich Jezusa. Przyjęli go i nauczali Słowa Mojego. Rozpoczął się okres radosnej pracy, pracy, której Szaweł
Pamiętaj, że należysz do Mnie. Jej wysoka postać się wyprostowała. Długimi, mocnymi krokami podążała naprzeciw swemu losowi. Mężczyzna jadący na czele rzymskiego oddziału zauważył ją. Był to faryzeusz, ale nosił zbroję i w dodatku miał wygląd artysty. Był wysokiego wzrostu, mocno zbudowany, miał płonące, dzikie oczy, na koniu siedział jednak szlachetnie i dumnie. »To rzadka okazja, aby spotkać w takim miejscu samotną kobietę. Wydaje mi się, że mogłabyś zabłądzić, piękna
czasie jej samej potrzebne było pocieszające ludzkie słowo i pomocna dłoń. Swoje życie już długo poświęcała innym nigdy przy tym nie myśląc o sobie. Ale dlaczego Pan dopuścił do tego, że teraz jest tak słaba i już gaśnie? Gdzie popełniła błąd? To pytanie dręczyło jej ducha. Ananiasz urządził dla niej legowisko. Przygotował wszystko tak dobrze, jak tylko potrafił i obiecał, że wkrótce przyniesie jakieś jedzenie i wodę do picia. Chciał bowiem powrócić do Damaszku, aby sprowadzić
i ta pobłogosławiła ich i obdarzyła miłosierdziem chrztu. pełni zachwytu i najchętniej wszyscy pojechaliby z Marią Magdaleną do Damaszku. Ale nie mogli opuścić warowni. UP??YN????A NOC i pół następnego dnia. że jej słowa szybko się spełniły. Dlatego osiągnęli pełnię przekonania i ogarnęła ich płomienna euforia. że z Damaszku przyśle do nich Mojego ucznia. Po deszczowym poranku nastało mroczne i parne popołudnie. Szare chmury, przez które często prześwitywały jasne promyki