sobie zabawami z szaloną chrześcijanką,« szeptali do siebie. Przeżycie ostatniej nocy było i dla nich niepojęte, ale wkrótce znaleźli słowa, którymi zagłuszyli ostrzegający i nieprzyjemny dla nich głos swoich duchów. Zmógł ich sen lenistwa ducha. Koło południa usłyszeli tętent końskich kopyt. Wszyscy pośpieszyli na swoje stanowiska. W małym oddziale szybko zapanował poprzedni ład i porządek. Surowa dyscyplina była dla rzymskiego wojska typowa. Na podwórze wjechali jeźdźcy,
Konie stanęły, jak wryte, a niektóre padły na ziemię. Szaweł leżał twarzą ku ziemi. Nie mógł znieść nurtu Światła, który z promiennego Krzyża przenikał przez jego oczy aż do głębi ducha. Leżał na ziemi jak martwy. Ramionami Szawła wstrząsnął cichy szloch, jego ciało drgnęło, ale nie mógł wstać. W jego oczach jeszcze płonęło światło, było to niezmiernie bolesne. Pomimo to czuł w sobie błogą radość. Jakby zdjęto z niego brzemię i pozbawiono ograniczeń zarozumiałych wyobrażeń
może mieć tak niesamowicie głęboki skutek. W chaosie swego ducha poruszał się po omacku jak ślepiec i szukał powiązań oraz logicznych argumentów. Dlatego stawał się coraz bardziej pobudliwy i rozdrażniony. Byle szybko, jak najszybciej dotrzeć do Damaszku! Ta myśl opanowała go w końcu całkowicie. Nagle zerwał się gwałtowny wiatr i zakotłował chmurami. Postać Szawła otoczyło olśniewająco białe światło, które jakby wylewało się z chmur rozrywanych przez straszliwy szkwał.
dotychczas jeszcze nie zaznał. W jego duchu świeciło Światło, a jego silne chcenie rozżarzyło i wzmocniło wielkie dary, które otrzymał. Nie trwało długo a Szaweł, teraz już jako Paweł, zwiastował Słowo Moje i odpierał ataki faryzeuszy ich własną bronią. W szkołach Damaszku wybuchły gwałtowne spory, a nienawiść Żydów zwracała się teraz przede wszystkim przeciwko Pawłowi. Pawła jednak wypełniał duch i prawie niczego nie zauważał. UP??YN????A NOC i pół następnego dnia.
nie chciała się ugiąć przed chłodną i spokojną obroną chrześcijanki. Ta kobieta wyraźnie go drażniła. Nie wiedział dlaczego, ale gdy wyczuwał cichą siłę towarzyszącą chrześcijanom, jego gwałtownego ducha zawsze zaczynała ogarniać niepohamowana wściekłość. Jakże często czuł, że przegrywa, gdy podczas gorliwego forsowania swojej wiary opanowała go wściekłość! I właśnie owo poczucie bezsilności połączone ze świecką władzą, którą dał jemu do ręki Rzym, doprowadzało do tego, że
samo, jak kiedyś samotnie rozpoczęła poszukiwanie Mnie Pana. Gorączka osłabła i bóle spowodowane złamanym żebrem zniknęły. Jej duch połączył się ze Światłem. Teraz nie była już samotna. Spłynęły ku niej jasne kobiety i wzmacniały potrawą ducha. Znowu płynęła ku niej siła czystości. Lecz owa siła nie docierała do niej bezpośrednio z jasnej Panny Irmingard jak wówczas, gdy Ja Jezus, Boże Światło, przebywałem jeszcze na Ziemi; tym razem Lilia płonąca białym światłem, płomienna
czasie jej samej potrzebne było pocieszające ludzkie słowo i pomocna dłoń. Swoje życie już długo poświęcała innym nigdy przy tym nie myśląc o sobie. Ale dlaczego Pan dopuścił do tego, że teraz jest tak słaba i już gaśnie? Gdzie popełniła błąd? To pytanie dręczyło jej ducha. Ananiasz urządził dla niej legowisko. Przygotował wszystko tak dobrze, jak tylko potrafił i obiecał, że wkrótce przyniesie jakieś jedzenie i wodę do picia. Chciał bowiem powrócić do Damaszku, aby sprowadzić
DO NIEGO WO??ANIE ZE ŚWIAT??A!. *Maria Magdalena widziała przy Abd-ru-shinie Nahome, której ziemską matką kiedyś była jako Aloe. GDY SZAWE?? dotarł do Damaszku, chrześcijanie już go oczekiwali, albowiem uczeń Ananiasz odebrał ze Światła przekaz o jego przyjeździe. albowiem uczeń Ananiasz odebrał ze Światła przekaz o jego przyjeździe. Pewnego razu duch Ananiasza opuścił swoje ciało. dotarł do Damaszku, chrześcijanie już go oczekiwali, albowiem uczeń Ananiasz odebrał