GotLink.pl

Pamiętaj, że należysz do Mnie. Jej wysoka postać się wyprostowała. Długimi, mocnymi krokami podążała naprzeciw swemu losowi. Mężczyzna jadący na czele rzymskiego oddziału zauważył ją. Był to faryzeusz, ale nosił zbroję i w dodatku miał wygląd artysty. Był wysokiego wzrostu, mocno zbudowany, miał płonące, dzikie oczy, na koniu siedział jednak szlachetnie i dumnie. »To rzadka okazja, aby spotkać w takim miejscu samotną kobietę. Wydaje mi się, że mogłabyś zabłądzić, piękna

słońca, wisiały nisko i wraz z odgłosami zanikającej burzy szybko odpływały w stronę ciągnących się na horyzoncie gór. W celi małej warowni było tłoczno. Wielu jej już nie opuściło. Nie mogli oderwać się od miejsca swojego wielkiego duchowego przeżycia. Zdarzenie, którego byli świadkami i w którym główną rolę odegrała uwięziona kobieta, doprowadziło do tego, że po tej ciemnej, burzliwej nocy zabłysło w nich światło życia. Z ufnością, jak dzieci, siedzieli u stóp chrześcijanki

Wokół Marii Magdaleny pojawiły się promienne, jasne twarze. Dobrzeje znała i lubiła, a jednak wydawały się jej tak dalekie i uświęcone. Wokół niej znów powiało wonią białych kwiatów pomarańczownika, co obudziło w niej wspomnienia o dalekim, gorącym kraju, gdzie w błyszczącym piasku u jej nóg bawiło się dziecko. Ileż było w tym obrazie ziemskiego szczęścia! Były to wspomnienia przepięknego okresu młodości. Później kwiaty ze złotych gałęzi opadły i nurt na swoim srebrnozielonym

samo, jak kiedyś samotnie rozpoczęła poszukiwanie Mnie Pana. Gorączka osłabła i bóle spowodowane złamanym żebrem zniknęły. Jej duch połączył się ze Światłem. Teraz nie była już samotna. Spłynęły ku niej jasne kobiety i wzmacniały potrawą ducha. Znowu płynęła ku niej siła czystości. Lecz owa siła nie docierała do niej bezpośrednio z jasnej Panny Irmingard jak wówczas, gdy Ja Jezus, Boże Światło, przebywałem jeszcze na Ziemi; tym razem Lilia płonąca białym światłem, płomienna

nią otwierały się przepiękne jaskinie, w których przebywali ogarnięci błogością ludzie. Było to siedem uświęconych jaskiń, każda w innym kolorze, zawsze jednak widziała w nich owe godne podziwu postacie z promiennymi twarzami, które wyrażały wewnętrzną dojrzałość. Wśród nich była tylko jedna kobieta. Otulona w szatę, najpromienniejsza i najczystsza, wyglądała jak kwiat, który właśnie się rozwinął. W siódmej jaskini płonęło białe, oślepiające światło. W tym białym blasku

samo, jak kiedyś samotnie rozpoczęła poszukiwanie Mnie Pana. Gorączka osłabła i bóle spowodowane złamanym żebrem zniknęły. Jej duch połączył się ze Światłem. Teraz nie była już samotna. Spłynęły ku niej jasne kobiety i wzmacniały potrawą ducha. Znowu płynęła ku niej siła czystości. Lecz owa siła nie docierała do niej bezpośrednio z jasnej Panny Irmingard jak wówczas, gdy Ja Jezus, Boże Światło, przebywałem jeszcze na Ziemi; tym razem Lilia płonąca białym światłem, płomienna

czasie jej samej potrzebne było pocieszające ludzkie słowo i pomocna dłoń. Swoje życie już długo poświęcała innym nigdy przy tym nie myśląc o sobie. Ale dlaczego Pan dopuścił do tego, że teraz jest tak słaba i już gaśnie? Gdzie popełniła błąd? To pytanie dręczyło jej ducha. Ananiasz urządził dla niej legowisko. Przygotował wszystko tak dobrze, jak tylko potrafił i obiecał, że wkrótce przyniesie jakieś jedzenie i wodę do picia. Chciał bowiem powrócić do Damaszku, aby sprowadzić

DO NIEGO WO??ANIE ZE ŚWIAT??A!. *Maria Magdalena widziała przy Abd-ru-shinie Nahome, której ziemską matką kiedyś była jako Aloe. GDY SZAWE?? dotarł do Damaszku, chrześcijanie już go oczekiwali, albowiem uczeń Ananiasz odebrał ze Światła przekaz o jego przyjeździe. albowiem uczeń Ananiasz odebrał ze Światła przekaz o jego przyjeździe. Pewnego razu duch Ananiasza opuścił swoje ciało. dotarł do Damaszku, chrześcijanie już go oczekiwali, albowiem uczeń Ananiasz odebrał